Bo nie każdy lekarz wie lepiej…

Dziś przedstawiam Wam historię Agnieszki, która jest dowodem na to, że nie każdy lekarz wie o konflikcie serologicznym więcej, niż my – rodzice dzieci konfliktowych

W pierwszej ciąży, która zaczęła się w lipcu 2011 roku zwróciłam lekarzowi uwagę na fakt, że mamy z mężem zestawienie konfliktowe – ja grupa ArH-, mąż ArH+ i zapytałam o zastrzyk z immunoglubuliny w 28 tc. (w PL niepraktykowane, ale gdyby ktoś mi wtedy powiedział KUP to bym kupiła… ). Lekarz uspokajał, że pierwsza ciąża jest bezpieczna, nic się nie stanie, taki zastrzyk nie jest potrzebny. Ciążę prowadził ordynator jednego z Krakowskich szpitali więc podzieliłam jego spokój, czułam się u niego bezpieczna. Ciąża przebiegała książkowo. Odczyn Coombsa w pierwszym i drugim trymestrze był ujemny, nagle w trzecim dodatni. Powtórzyłam badania w Regionalnym Centrum Krwiodastwa i Krwiolecznictwa, które potwierdziły, że posiadam przeciwciała. Oznajmiono mi, że dziecku nic nie zagraża. Urodziło się zdrowe w 40tc+5d. siłami natury o wadze 3770g i 56cm 10pkt.Agr.
Po porodzie nie dostałam już zastrzyku z immunoglubuliną ponieważ już miałam przeciwciała.
W dniu wypisu lekarz powiedział mi, że będą problemy z dotrzymaniem każdej kolejnej ciąży i aby odczekać 2 lata.
Po jakimś czasie przekopałam internet w poszukiwaniu informacji, pomocy. Tak natrafiłam na kopalnie wiedzy, żywe forum w którym dziewczyny wymieniają się informacjami i pomagają sobie wzajemnie. Zapisywałam nazwiska lekarzy i miejsca do których potem się zgłosiłam.
Odczekałam grzecznie 2 lata i w lipcu 2014 roku świadomie zaczęłam drugą ciążę. Od 9tc. robiłam badania krwi w RCKiK w Krakowie co 4 tyg. Miano przeciwciał długo było stałe i wynosiło 8.
W 25 tc. wybrałam się na pierwsze usg przepływów do Warszawy na Plac Starynkiewicza. Lekarze trochę zaskoczeni, że przyjechałam aż tutaj (260km), ale w mój lekarz prowadzący w dalszym ciągu uspokajał, że wszystko będzie dobrze. Gdy go zapytałam kiedy i jak często powinnam badać przepływy odpowiedział, że to nie ma nic wspólnego z konfliktem i że on wie lepiej niz jakieś dziewczyny z forum…
Pierwsze przepływy były w normie (Mom=0,92). W 27tc. miałam pierwsze badanie krwi w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie -przeciwciała wzrosły do 64.
31 tc. przeciwciała były bez zmian, ale pomiar Mom wyniósł już 1,61 i zapadła decyzja o pozostawieniu mnie w szpitalu i przyjęciu na Patologię Ciąży w celu transfuzji krwi, która miała miejsce dnia następnego. Dziecko miało dobrą krew, Hgb wynosiła 12,1, przetoczono 20ml podwyższając Hgb do 13,6.
35 tc. ostatnie badanie miana przeciwciał, którego wynik wyniósł 512.
36 tc. przyjęto mnie na Patologie ciąży w celu indukcji porodu- założono cewnika Foleya -kończymy ciąże! :) cieszyło mnie to, bo mimo wszystko miałam świadomość, że dziecko nie jest bezpieczne w mym łonie, a poza tym kiepsko znosiłam ciążę.
Poród nastąpił następnego dnia (podano mi oksytocynę i przebito pęcherz płodowy). Było co prawda boleśnie, ale sympatycznie i szybko (50min-dwie fazy porodu:).
Dziecko (2980g 54 cm 10 pkt Agr) od razu zostało zabrane na sale Instensywnej Opieki Noworodka i poddane fototerapii, która w sumie trwała 8 dni, nie było konieczności transfuzji krwi. Dopiero 4 tyg.po porodzie morfologia dziecka spadła już do tak niskiego poziomu, że potrzebna była transfuzja krwi.
Obecnie córeczka skończyła 2 miesiące. Krew badamy, na wadze przybiera b.dobrze. Generalnie wszystko skończyło się dobrze.

Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *